| | 



| |
Licytacja w willi Chochlik
Rok temu w willi Chochlik w Zakopanem (dawna Galeria Burzca, ul. Piaseckiego 14) odbył się bal Teoria Względności, podczas którego zbierano pieniądze dla 29-letniej Ani Król. Pięć lat temu nagły zawał pnia mózgu spowodował u niej utratę wszelkich fizycznych możliwości organizmu, a także utratę mowy. Dla przyjaciół Ani był to wielki cios, tym bardziej, że tragedia ta dotknęła osobę pełną życia, przewodniczkę tatrzańską i taterniczkę. Podczas bardzo udanej imprezy udało się zebrać spore środki, które Ania przeznaczyła na sprzęt rehabilitacyjny. Ania nie przestaje pomagać innym nawet w obecnej sytuacji, pomimo swojej choroby - bowiem dochód z tegorocznego balu przeznaczyła dla swojej 27-letniej przyjaciółki i partnerki wspinaczkowej Renaty, która w marcu 2007 roku uległa poważnemu wypadkowi podczas wspinaczki i z powodu złamania kręgosłupa nie może chodzić. Zebrane w czasie balu pieniądze będą przeznaczone na sprzęt, który ułatwi jej poruszanie się. W trakcie balu zorganizowanego przez zaprzyjaźnionych artystów - Magdę i Marcina Rząsów, odbyła się aukcja charytatywna, podczas której licytowano m.in. kalendarz Ty też możesz wejść na szczyt.
Dziennik Zachodni, mag. Góry 11/07 (162) Marta Żabińska - Ty też możesz wejść na szczyt
Pluszowi alpiniści
Jest pewna grupa dość sfatygowanych pluszaków, która w swej kategorii zaliczyła bodaj największą ilość metrów nad poziomem morza. Stały się bohaterami kalendarza i pomogą spełnić marzenia dzieci, cierpiących na choroby zagrażające ich życiu. Katowiczanin Grzegorz Janowski od lat chodzi po górach. Jego firma Extreme-travel.pl zachęca: Nie musisz być alpinistą - Ty też możesz wejść na szczyt. Hasło nabiera szczególnego znaczenia w przypadku grupy pluszaków. Dzięki Janowskiemu taki Zając z Jednym Uchem trafił tam, gdzie trudno byłoby mu się wdrapać. Tubkal w Afryce, Pico Orizaba w Meksyku, Mont Blanc, kaukaski Elbrus albo, najwyższa, andyjska Aconcagua (6952 m n.p.m.) - to niezłe osiągnięcia też dla Misia Sanka. Niepozorny, brązowy, w polarowym swetrze w serek towarzyszy Janowskiemu od 28 lat. Alpinista ma kolekcję ok. 40 maskotek: niektóre uniknęły rozszarpania w psim pysku, inne wydobyto z zakamarków domowych brudowników. Były w Beskidach, w Tatrach, w Alpach i coraz wyżej, coraz dalej.
Teraz miśki, które do tej pory łapały się na niezłe przygody, mają za zadanie pomóc.
- Ze zdjęć, które robiłem im na szczytach gór, powstał kalendarz. Podpisaliśmy umowę z Fundacją Mam Marzenie. Część środków ze sprzedaży każdego egzemplarza trafi na jej konto - mówi Janowski. Dzieci dotknięte poważnymi chorobami dzięki fundacji spełniają swoje marzenia: to spotkania ze sportowcami, wyprawa do Disneylandu, lornetka. Dziś w woj. śląskim na taką pomoc czeka 20 dzieci, do tej pory udało się ziścić już 117 marzeń.
Kalendarze można zamawiać poprzez stronę: www.extreme-travel.pl
Stowarzyszenie Spotkania z Filmem Górskim w Zakopanym i reportaż o maskotkach na szczytach w Dzienniku Polskim w podhalańskim dodatku świątecznym.
Szmaciany zajączek na Aconcagui. Pluszowy misiek na Pico de Orizaba. Maskotki na szczytach w Tatrach, Alpach, Afryce, Azji. Pozdrawiają stamtąd chore dzieci. I są dowodem, że marzenia można realizować nawet wtedy, gdy wydaje się to niemożliwe.
Mam marzenie
Fundacja Mam marzenie realizuje marzenia ciężko chorych dzieci. A dzieci - chore czy zdrowe - marzenia mają przeróżne, kolorowe, czasem banalne, a czasem przedziwne... Emil (5 lat) chciałby spotkać się z tygrysem, lwem i słoniem. 16-letni Marcin marzy o wyjeździe do słonecznej Hiszpanii. 9-letni Krzysiu chciałby przez jeden dzień być żołnierzem i jeździć czołgiem. Marzeniem 15-letniego Karola jest pływanie z delfinami, a 9-letni Przemek chciałby spotkać się z drużyną FC Barcelona. Fundacja staje na głowie i... realizuje marzenia. Nawet te - wydawałoby się - niemożliwe. Dzieci, z których wiele nie może wstać z łóżka, otrzymały upragnione komputery, telewizory, dvd, pyty z filmami i bajkami. 18-letnia Joasia wyjechała do Paryża, 14-letna Monika otrzymała upragnione mebelki do swojego pokoju, 14-letni Kamil dostał deskę windsurfingową, 8-letni Adrian wyjechał do Disneylandu, a 10-letni Przemek dostał wygodny fotel umożliwiający przyjęcie pozycji półsiedzącej i zmniejszający ból. Długo można by wymieniać dziecięce marzenia, które spełniły się dzięki Fundacji oraz wszystkim, którzy angażują się w marzeń realizowanie. A zazwyczaj bywa to czynność kosztowna...
Maskotki na szczytach
Nie byłoby projektu Ty też możesz wejść na szczyt, gdyby nie Grzegorz Janowski, który zawsze bierze pluszaka do plecaka, gdy wyrusza w kolejną podróż, na kolejny szczyt. I gdyby nie żona Grzegorza, lekarz pracujący na dziecięcym oddziale onkologicznym. I gdyby nie team Extreme-Travel, młodej stażem firmy outdoorowej i promocyjnej, która pomysłowi nadała realny kształt - kalendarza.
Każdy miesiąc w kalendarzu to nowe wyzwanie - nowy szczyt - nowe zdjęcie. Przedstawiające pluszaka na szczycie. Szmaciane lub pluszowe zwierzaki zawsze wędrują z Grzegorzem schowane w jego plecaku. Często zaniedbane zabawki, które wydawać by się mogło, skazane są na wyrzucenie i zapomnienie, gdy dzieci z nich już wyrastają, wspinają się po niebosiężnych górach. Doskonale obrazuje to sposób walki z chorobami i samorealizację dotkniętych nimi dzieci - piszą realizatorzy pomysłu. Każdy, kto kalendarz kupi, pomaga zrealizować marzenie chorego nieuleczalnie dziecka. Bowiem część dochodu ze sprzedaży każdego kalendarza przekazywana jest na konto Fundacji Mam Marzenie. Dodatkowy, osobisty akcent, nadaje kalendarzowi osobista dedykacja, którą klient może zamówić kupując kalendarz.
PS. 22 października jeden z pluszaków wyruszył w Himalaje. Zamierza zdobyć Island Peak (6189 m. n.p.m.) Trzymamy kciuki!
[<<]

|
|
![[kalendarz]](pic/kal-ban.jpg)




|
|